piątek, 13 lutego 2015

Julia Child – kulinarna królowa amerykańskiej telewizji.




Niejednokrotnie niektórzy zastanawiali się nad tym czy sztuka kulinarna może być inspirująca? Czy zwykłe gotowanie może być aż taką pasją, która towarzyszyć będzie człowiekowi przez całe życie? Czy można poświęcić się temu bezgranicznie? Jeżeli chodzi o autorytety kulinarne śmiało można odpowiedzieć twierdząco na powyższe pytania w tylko w stosunku do jednej osoby.
Julia Child, bo o niej mowa, to kobieta która swoje życie w całości poświęciła doskonaleniu się w sztuce kulinarnej. Gotowanie przedkładała nad wszystkie inne życiowe czynności. Jedzenie było jej największą pasją. Gotując czuła się spełniona. Nie wyobrażała sobie innego życia, niż to które przeżyła. Była prawdziwą kulinarną rewolucjonistką, choć doszło do tego całkowicie przez przypadek. Child dzięki zjawiskom kulinarnym, w których brała udział, pokazała Amerykanom, a następnie całemu światu, że nawet dla kobiety która zaczyna naukę gotowania po trzydziestce kucharzenie może być niezwykłą przygodą, nawet przez wiele lat. Jej życie kręciło się tylko i wyłącznie wokół kuchni. Odkrycie swojej pasji było dla niej największym spełnieniem. Poświęciła się temu bez reszty. Bez gotowania nie wyobrażała sobie normalnego funkcjonowania. Można śmiało powiedzieć, że była zakochana w sztuce kulinarnej. Swoim entuzjazmem do kucharzenia zarażała ludzi, dlatego idealnym miejscem dla Julii była telewizja. Doskonale się w niej sprawdziła. Pokazała, że gotowanie powinno być magicznym doznaniem i przygodą. Dzięki temu została jedną z pierwszych prekursorek programów kulinarnych na świecie. Julia i jej programy kulinarne miała tak silny wpływ na ludzi, że gromadziła przed telewizorami miliony.
Miała 36 lat kiedy wraz ze swoim mężem Paulem dobijali do brzegu Francji. Właśnie to miejsce miało być dla niej inspiracją i kulinarną utopią przez wiele lat. Przyszła kulinarna gwiazda amerykańskiej telewizji nie miała wtedy jeszcze pojęcia o gotowaniu. Podczas gdy Paul pracował całe dnie, Julia szukała czegoś, czym mogłaby zająć sobie wolny czas. Bardzo szybko zrozumiała, że najlepszym doznaniem w życiu jest jedzenie. Zapragnęła szerzej zająć się tym tematem. Jako pierwsza kobieta ukończyła bardzo prestiżową paryską akademię gotowania Le Cordon Bleu. To właśnie życie we Francji zainspirowało Julię. Jak wspominała:

W Paryżu, a potem w Marsylii miałam pod ręką najlepsze na świecie jedzenie i entuzjastyczną publiczność w osobie mojego męża, więc wydawało się logiczne, że powinnam się nauczyć la cuisine bourgeoise – dobrej, tradycyjnej francuskiej kuchni domowej. Była dla mnie objawieniem. Zwyczajnie zakochałam się w tym boskim jedzeniu i cudownych szefach kuchni, a moje zaangażowanie rosło z każdym dniem[1].

Niesamowite bogactwo tamtejszej kuchni chciała pokazać innym ludziom. Pragnęła ukazać wszystkie dobrodziejstwa tradycyjnej kuchni francuskiej. Po latach powstała książka dla amerykańskich gospodyń pt. Mastering the Art of French Cooking.
Dzięki tej książce zaczęła się przygoda Julii z amerykańską telewizją. Podczas promowania książki w jednym z porannych programów NBC „Today” zaczęła tworzyć się historia programu kulinarnego. Wraz ze swoją francuską przyjaciółką Simone Beck, a zarazem współautorką książki kucharskiej miały zaprezentować na żywo jeden ze swoich przepisów. Był to debiut Julii w telewizji, ale również zalążek swego rodzaju programu kulinarnego. Stacja nie miała nawet podstawowych przyrządów kucharskich. „Przed nagraniem programu obie kucharki przyjechały do studia o piątej nad ranem, obładowane czterema torbami, które były wypełnione po brzegi nożami, miskami, trzepaczkami i różnego rodzaju składnikami”[2]. Stacja telewizyjna nie była kompletnie przygotowana na kulinarne wybryki tych dwóch pań. Po prezentacji książki producenci programu zażyczyli sobie prezentacji kulinarnej. Julia i Simone postanowiły zrobić to, co według nich było najprostsze. Na słabo rozgrzanej płycie grzejnej zaprezentowały przygotowanie omleta. Julia po latach wspominała to ciekawe wydarzenie:

Ku naszemu przerażeniu odkryłyśmy, że obiecana nam „kuchnia” to zaledwie słaba elektryczna płyta grzejna. Ten szajs nie chciał się rozgrzać do odpowiedniej temperatury! Jak dobrze, że przywiozłyśmy trzy tuziny jaj i miałyśmy godzinę na eksperymentowanie przed rozstrzygającym momentem. Próbowałyśmy wszystkiego, co nam przyszło do głowy, ale bez skutku. Wreszcie uznałyśmy, że będziemy musiały blefować i liczyć na sukces. Jakieś pięć minut przed wejściem na antenę położyłyśmy patelnię na kuchence i zostawiłyśmy ją tam, aż rozgrzała się do czerwoności (…) Nie ma rady, ten ostatni omlet musi wyjść doskonale! Program udał się nawet lepiej, niż się spodziewałyśmy, i w mig było po wszystkim[3].


Telewizja, jako nowy środek przekazu zrobiła na Julii niesamowite wrażenie. W dalszym ciągu promowały swoją książkę, jednak nie tylko w telewizji. Organizowały pokazy gotowania w centrach handlowych, kołach gospodyń. Niedługo później już sama Julia trafiła do studia lokalnej, bostońskiej telewizji WGBH, do programu Alberta Duhamela „Właśnie czytam…”. Zamiast zwyczajowego pięciominutowego spotu dano jej całe pół godziny. Rozmawiała z prowadzącym o gotowaniu, jedzeniu i oczywiście kuchni francuskiej. Kiedy kończył się czas antenowy, przeznaczony dla Julii ta wyciągnęła porządną płytę grzejną, miedzianą miskę, trzepaczkę, fartuch, a także grzyby i jaja. Julia ażeby urozmaicić trochę program pokazała prowadzącemu jak należy prawidłowo kroić pieczarki, ubijać białka jajek oraz przygotować tradycyjny, francuski omlet. Można powiedzieć, więc że ten zalążek programu kulinarnego miał funkcję edukacyjną. Ciekawi mnie to czy, któraś amerykańska gospodyni po obejrzeniu tego zjawiska kulinarnego sama zrobiła taki omlet. Zapewne było parę prób. Program okazał się przełomowym. Pasja i entuzjazm zostały zauważone przez widzów, którzy oglądali ten niesamowity, nowatorski program:

Po naszym programie WGBH dostało dwadzieścia siedem mniej lub bardziej przychylnych listów. Żaden z widzów chyba nie wspomniał o książce, za to pisali rzeczy w stylu: „Sprowadźcie tę kobietę z powrotem do telewizji! Chcemy oglądać, jak gotuje![4]”.

Odzew może nie porażał ilością, ale był to dopiero początek kariery telewizyjnej Julii. Widzowie zapewne zaciekawieni byli innością kuchni, prezentowaną przez tę wielką kobietę o śmiesznym głosie. Dotychczas Amerykanie żywili się głównie mrożonkami. Stały się tak popularne po wojnie, że niektóre rodziny żywiły się wyłącznie nimi. Julia tego nie chciała, jak jej późniejszy kulinarny następca Jamie Oliver, chciała zrewolucjonizować rodzimą kuchnię amerykańską. Po tylu latach spędzonych we Francji i Marsylii, wśród znakomitych kucharzy i pysznego jedzenia prawdopodobnie brzydziła się tym, czym odżywiają się Amerykanie. Pragnęła zapoznać ówczesne gospodynie domowe z tajnikami znakomitej i według niej najlepszej na świecie – kuchni francuskiej. Chciała wprowadzić ją do amerykańskiej opinii publicznej dzięki książce Mastering the Art of French Cooking, a później dzięki coraz popularniejszym programom kulinarnym. Dostała taką szansę i pragnęła ją wykorzystać dzięki telewizji.

Julia Child zaczęła zmieniać niezdrowe nawyki żywieniowe Amerykanów. 11 lutego 1963 przygoda Julii z telewizją oficjalnie się rozpoczęła. Była to także zmiana dla Amerykanów. Od teraz mieli mieć do czynienia z prawdziwym gotowaniem. Producenci z WGBH zaproponowali kucharce poprowadzenie serii kulinarnych programów, które miały zmienić oblicze stacji. Po długich naradach pierwszy program Julii Child prezentujący sztukę kulinarną nazwano, nie inaczej, jak The French Chef.
Seria programów była wielkim eksperymentem dla stacji telewizyjnej. Początkowo budżet był tak niski, że organizowano ochotników do zmywania naczyń i licytowano przygotowane potrawy wśród publiczności. Ten nowatorski program wyszedł jednak znakomicie. Od razu odniósł sukces. Widzowie pokochali Child za jej pasję i entuzjazm. Nowe medium, jakim była telewizja miało funkcjonować dzięki programom poradnikowym, więc The French Chef znakomicie się wpisywał w ten kanon. Był inny niż wszystkie pozostałe. Jego prowadząca na początku trochę dziwna i nieudolna stała się w późniejszym czasie ulubienicą Ameryki na miarę dzisiejszej Marthy Stuart:

Oto ja, biało – czarna, wielka kobieta, która bełta jajka, tu za szybko, tam za wolno, posapuje, patrzy nie w tę kamerę co trzeba, za głośno gada i tak dalej (…) Wiedziałam, jak dużo jeszcze można by naprawić, i zrozumiałam, że dopiero po nakręceniu może dwudziestu odcinków zacznę mieć blade pojęcie na temat pracy przed kamerą. Ale przynajmniej było wesoło[5].

Była amatorką, lecz widzom to nie przeszkadzało. Chcieli więcej kuchni francuskiej. Pokochali tę wielką, niezdarną, ciepłą osobę. Większość stacji prezentujących sztukę kulinarną w telewizji miały odpowiednie wymagania. Programy powstawały według nudnego szablonu. The French Chef łamał ten stereotyp. Znakiem firmowym programu Julii Child stały się okolicznościowe „potknięcia” prowadzącej, zamiłowanie do wina i dużej ilości masła, o których wspominała w każdym odcinku, ale również zamknięcie każdego odcinka słynnym: Bon Appétit.

„Francuskiego szefa kuchni” można było zobaczyć w telewizji publicznej w ponad pięćdziesięciu miastach od Los Angeles do Nowego Jorku. Od jakiegoś czasu spontanicznie kończyłam każdy odcinek serdecznym Bon Appétit!, jak kelnerzy we Francji po zaserwowaniu posiłku. Wydawało się to naturalne i spodobało się naszej widowni[6].

 Program był czarno – biały, co było swego rodzaju wadą, Julia natomiast rekompensowała wszystko. Wszystko opisywała tak dokładnie i szczegółowo, że kolor nie był nikomu potrzebny. W swoich programach uczyła np. jak wybrać dobrą patelnię, jak idealnie naostrzyć noże, po czym poznać że pieczarka jest świeża, czy też jak idealnie pokroić cebulę bez łez. Niby banał, a jednak to zjawisko kulinarne, w którym udział brała zarówno ona jak i miliony oczu po drugiej stronie, było potrzebne. Miało rozweselać, relaksować, uczyć i zmieniać nawyki żywieniowe milionów ludzi. Udało się. The French Chef nie schodził z anteny przez 10 lat i każdy odcinek był ciekawszy od poprzedniego. Nie było żadnych wątpliwości, że miał wielu entuzjastów:

Książka, w połączeniu z pracą w telewizyjną oraz okazjonalnymi artykułami czy przepisami, zrobiła ze mnie coś w rodzaju wschodzącej gwiazdy. W magazynach ukazywały się teksty o naszym programie, o naszej domowej kuchni, o tym, jak i gdzie robimy zakupy. Moje pokazy kulinarne przyciągały coraz większe tłumy. Widzowie zaczęli rozpoznawać mnie na ulicy, dzwonili do nas do domu i pisali listy[7].

Wraz z mijającymi latami, The French Chef unowocześniono i dostosowano do potrzeb odbiorców. Na początku lat siedemdziesiątych wprowadzono kolorowe odcinki programu, co spowodowało że widownia znacznie się powiększyła. Innowacją, wymyśloną przez prezenterkę, były również wstawki między scenami gotowania. Pokazywały one Julię podczas zakupów we Francji i miały być wykorzystane w każdym odcinku, ażeby urozmaicić konwencję i rozszerzyć ramy programu:

(…) przyszło mi na myśl, że nie od rzeczy byłoby pokazać, jak robi się i sprzedaje francuskie jedzenie we Francji – tradycyjnych rzeźników, olejarnie, cukierników, flaczarnie i sklepy z winem, które były moją pierwotną inspiracją (…) Na przykład do odcinka pod tytułem Jak upiec francuskie pieczywo wstawimy sekwencję ukazującą, jak prawdziwy francuski boulanger robi prawdziwe bagietki w prawdziwym piecu piekarskim w Paryżu[8].

 Dla potencjalnego amerykańskiego widza było to coś nowego. Program kulinarny został wzbogacony o elementy kultury i historii. Nie był to nudny program, gdzie prowadząca gotuje i dziękuje za uwagę. Potencjalny widz mógł nie ruszając się z przed telewizora odwiedzić z Julią wszystkie te magiczne miejsca we Francji.
The French Chef zmieniał się, ewoluował. Był to pierwszy program kulinarny z napisami dla osób niesłyszących. Zdobył tak prestiżowe nagrody jak nagroda Peabody, czy Emmy – przyznana w kategorii program edukacyjny. Jego emisję ostatecznie zakończono w roku 1973, ale Julia nie spoczęła na laurach:

Wciąż jeszcze tyle było do nauczenia i zrobienia – artykuły i książki do napisania, może jeszcze jeden czy dwa programy w telewizji do zrealizowania. Chciałam nauczyć się łowić homary w Maine, odwiedzić rzeźnię w Chicago, uczyć dzieciaki gotować. Postrzegałam nasze przepisy jako swego rodzaju depozyt, święty zestaw zasad prawidłowego traktowania jedzenia, i czułam się w obowiązku przekazywać tę wiedzę dalej. Krótko mówiąc, apetyt wcale mi się nie zmniejszył[9]!

 Jej oryginalny styl i wychodzący poza wszelkie ramy program kulinarny The French Chef pozwolił przyswoić myśl i nauczyć Amerykanów, że w kuchni nie ma rzeczy nie do wykonania i tradycyjna francuska kuchnia nie musi sprawiać problemów.
            Po jej telewizyjnym debiucie przyszła pora na inne, równie ciekawe propozycje prezentujące sztukę kulinarną, z bardziej znanych Dinner at Julia's, The Way To Cook (sześć godzinnych odcinków instruktażowych), Cooking with Master Chefs: Hosted by Julia Child (16 odcinków), Cooking In Concert: Julia Child & Jacques Pepin, In Julia's Kitchen with Master Chefs (39 odcinków), Baking with Julia (39 odcinków, traktujący tylko o pieczeniu), Julia & Jacques Cooking at Home (22 odcinki, prezentowane również w polskiej telewizji), Julia Child's Kitchen Wisdom[10]. Spuścizna Julii to około 800 odcinków, różnych programów prezentujących skrupulatnie sztukę kulinarną. Wszystkie jej programy, wniosły wiele do historii telewizji, ale przede wszystkim do historii prezentacji zjawiska kulinarnego.
            Książki, artykuły i programy kulinarne Julii Child przyniosły Amerykanom swego rodzaju wyzwolenie od nudy i rutyny w kuchni. Dzięki niej poznali tajniki kuchni francuskiej. Wiele kobiet utożsamiało się z nią w latach jej świetności, ale również teraz np. Julie Powell, która założyła kulinarny blog i w ciągu jednego roku przerobiła 524 przepisy ze słynnej książki kucharskiej Mastering the Art of French Cooking. Child dla wielu była inspiracją. Zjednała sobie rzesze fanów dzięki swemu nieprawdopodobnie swobodnemu stylowi życia. Zarówno w życiu jak i na ekranie zawsze tryskająca energią, uśmiechnięta i kreatywna. Gotowanie było dla niej prawdziwą pasją. Jedzenie traktowała jak największą przyjemność. Do programu kulinarnego wniosła bardzo wiele. Bardzo pomysłowa, ambitna i nowatorska. Jej programy miały uczyć i zapewniać rozrywkę Amerykanom.


[1] J. Child, Moje życie we Francji, Kraków 2010, s. 10.
[2] Por. ibidem., s. 357.
[3] Ibidem, s. 358.
[4] Ibidem, s. 367.
[5] Ibidem, s. 376.
[6] Ibidem, s. 382.
[7] Ibidem.
[8] Ibidem, s. 423.
[9] Ibidem, s. 466 - 467.
[10] Program prezentowany na stacji KuchniaTV, w 2010 roku:  http://www.kuchnia.tv/program/full/kulinarna-madrosc-julii-child_30413, data dostępu: 21/08/2011.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz